Piątek, wreszcie tak długo
wyczekiwany weekend i powrót do domu z miasta gdzie studiuje do
mojego rodzinnego domu. Mam na imię Kuba, jestem wysokim blondynem,
dość chudym i szczupłym o zielonych oczach, studiuję Historię na
Uniwersytecie we Wrocławiu a pochodzę z Kędzierzyna i to właśnie
podczas powrotu tam zdarzyło się to o czym dziś mowa. Jak już
mówiłem był Piątek, wreszcie bo ostatni tydzień był ciężki,
zajęcia miałem do późnych godzin wieczornych a jeszcze musiałem
zrobić parę rzeczy na mieście, więc ostatecznie podróż do
mojego domu rozpocząłem o 22. Niby późna godzina ale mogło być
gorzej, jako że o tej godzinie pociąg był pośpieszny i stawał
tylko w opolu to po dwóch godzinach mogłem być już w domu.
Nadszedł wieczór i czas na podróż. Na peronie gdzie miał
pojechać mój pociąg prawie nikogo nie było. Na końcu peronu jak
zawsze stało dwóch niskich ale dość przystojnych i umięśnionych
konduktorów. Szybko rzuciłem okiem ale nie patrzyłem zbyt długo
by nie wzbudzać takich podejrzeń w miejscu publicznym a na pewno
nie na dworcu gdzie zawsze kręciło się pełno niewiast które
swędziała dupa a nie chciałem na siebie zwracać ich uwagi.
Wreszcie na peron zaczął wjeżdżać pociąg, jak zwykle piętnaście minut przed samym odjazdem w docelowe miejsce. Wsiadłem do pociągu a wraz ze mną może dwie trzy osoby oraz tych dwóch boskich konduktorów na których aż trudno było nie patrzeć. Znalazłem sobie miejsce i wygodnie się rozsiadłem jako że w pociągu prawie nikogo nie było mogłem się spokojnie rozwalić na wszystkie cztery siedzenia, mimo że pociąg jechał dość sporo i zatrzymywał się tylko raz to nie było to pociąg przedziałowy tylko jeden wielki wagon coś w stylu pendolino tylko wolniejszy i innego przewoźnika. Pociąg wreszcie ruszył nie musiałem długo czekać i już po chwili podszedł do mnie jeden z konduktorów by sprawdzić bilet, grzecznie pokazałem bilet a także legitymacje, konduktor sprawdził, oczywiście wszystko się zgadzało, podziękował z wielkim uśmiechem na twarzy i zrobił coś co mnie zamurowało i zdezorientowało jednocześnie, zastanawiałem się czy to było naprawdę czy tylko mi się zdawało ale miałem wrażenie że to super ciacho tryskające testosteronem puścił do mnie oczko a ten uśmiech nie był tylko sztuczny bo tak mu karzą. Na samom myśl o tym że mógłbym mu się podobać i co mógłbym z nim robić mój 17cm przyjaciel zaczął budzić się do życia a głowa zapełniła się bardzo sprośnymi myślami w częstotliwości milion na minutę. Minuty w pociągu mijały a ja nie mogłem przestać myśleć o tym konduktorze, w końcu nie mogłem już wytrzymać postanowiłem ulżyć sobie trochę w łazience. Zerwałem się w fotela niemalże na równe nogi zostawiając wszystko na fotelu, w końcu do najbliższej stacji jeszcze daleko to nawet jak coś ktoś ukradnie to i tak tego nie wyniesie. Po drodze do łazienki spotkałem tego samego konduktora, jako że przejście było wąskie musieliśmy minąć się bokiem, no i na moje nieszczęście wyszło tak że przodem do siebie a co gorsza moje już spore wybrzuszenie na spodniach otarło się o jego uda oraz kroczę podczas tego mijania, czerwony jak burak udałem że nic nie poczułem i szybszym krokiem nawet nie patrząc na niego ruszyłem w dalszą drogę do łazienki. Gdy już przy niej byłe wszedłem szybko do środka i zasunąłem za sobą drzwi, czerwony jak burak oparłem się o zlew i lustro bo miałem wrażenie że za chwilę zemdleje z tego całego zażenowania, podniecenia i stresu jednocześnie. Mimo takiego dużego ciśnienia mój kutas ani trochę nie zmalał a wręcz przeciwnie napęczniał jeszcze bardziej niż był, gdy już trochę doszedłem do siebie postanowiłem wreszcie spuścić z siebie te ciśnienie utworzone przez widok tego boskiego konduktora. Rozpiąłem rozporek i sięgnąłem swoją chudą rączką do mojego małego przyjaciela, oddając się niebiańskiej rozkoszy, przynajmniej tak mi się wtedy zdawało gdyż w tamtym momencie byłem jeszcze prawiczkiem i myślałem że nic lepszego nie może być w życiu niż walenie konia.
